Recenzja filmu Barbie – komedia piękna na zewnątrz a pusta w środku?

Film „Barbie” podbija świat! Już w pierwszy weekend premiery film zarobił na swoją produkcję! Sama byłam kilka dni temu w kinie i ogólnie mój odbiór jest pozytywny, ale no właśnie są ale…

„Barbie” to amerykańsko-brytyjska komedia romantyczna z 2023 roku w reżyserii Grety Gerwig. Zdjęcia do filmu były kręcone w Los Angeles (Kalifornia, USA), Londynie i Watford (Anglia, Wielka Brytania). Okres zdjęciowy trwał od 22 marca do 15 lipca 2022 r. Produkcja Warner Bros. Discovery, właściciela TVN24.



 

Recenzja filmu Barbie – komedia piękna na zewnątrz a pusta w środku?

Przyznam, że na film Barbie wybrałam się dzięki licznym treściom w Social Mediach. W dzieciństwie lubiłam Barbie, nie przypisywałam jej żadnych skrajnych wartości. Dopiero po obejrzeniu filmu, pisząc tą recenzję, zapoznałam się z historią Barbie, która opisałam w tym wpisie: Historia powstania lalek Barbie, wszystko co warto wiedzieć?

Dla mnie była to po prostu jedna z lalek, których miałam kilka. Lubiłam je wszystkie, niezależnie od wielkości, rodzaju czy stopnia zużycia.

Co myślę o filmie Barbie?

Zacznę od końca. Wychodząc z kina, miałam jedną myśl: jaka miała być puenta tego filmu? Jaki przekaz?

Głównym wątkiem, który w moim odczuciu nie został dokończony, była relacja córki z matką, która uruchomiła i połączyła świat Barbie z realnym. Pogubiłam się w połowie i prawdę mówiąc, cały czas, liczyłam na to coś. A może taki jest zabieg? Aby pójść na film po raz kolejny, bo masz poczucie, że coś przegapiłaś, albo nie zrozumiałaś? Ta myśl męczy. Kiedy wszyscy dookoła zachwycają się filmem, Ty czujesz, że gdzieś głęboko, coś jest nie tak? Masz podobnie?

To, co nie podobało mi się najbardziej, to początek i przyznam, że trudno było mi pozbyć się poirytowanych myśli przez resztę część filmu. Początek, który w moim rozumieniu był wielkim porzuceniem wartości rodziny na poczet budowania swojego JA i kreowania idealnego świata marzeń. Kto mnie zna, ten wie, że jestem raczej typem nowoczesnej kobiety, pewnej siebie, niewchodzącej w schematy budowy rodziny czy posiadania dziecka jako priorytet, ale rzucanie lalkami ala „baby born” o ziemię i symboliczne porzucenie ich na poczet Barbie, było przegięciem.

Barbie w moim życiu była obecna na równi z zabawą w rodzinę i dom, czy wojnę z chłopakami z sąsiedztwa. Była symbolem kobiety, w różnych rolach: żony, matki, przyjaciółki. Ken to wymarzony przystojny partner, nigdy nietraktowany jak ktoś na „doczepkę”. Kompletnie niezrozumiały jest dla mnie przekaz, że „świat Barbie” to tylko Barbie, a Ken jest gdzieś daleko obok, ale w zasadzie „nie jest do niczego potrzebny” – to cytat z filmu. W moim dzieciństwie, Ken był niedostępną lalką, której nie miała każda z nas, ale była to oznaka luksusu, po pierwsze, bo był drogi, po drugie szybko się psuł i po trzecie nie tak łatwo można było go kupić. I oczywiście zgodzę się z tym, że każdy z nas „bawił się” w coś innego, ale nie lubię skrajności, w której któraś z płci jest nad drugą. W tym filmie Ken pokazany jest jako niepotrzebny, niedoceniony, w dodatku zniewieściały nieudacznik. Bardzo boli mnie, że film pokazał tak wiele schematów jeśli chodzi o wygląd i zamiast je złamać, potwierdził.

Czy takiego życia chcemy dla przyszłego pokolenia? W którym kobieta z uniesioną głową idzie po trupach do celu, idealizuje siebie i świat dookoła, zajmuje się wszystkim i niczym, a na końcu przytula do swojej piersi płaczącego partnera, którego uwiodła i poprzez intrygę odzyskała kontrolę? Podobają mi się słowa recenzentki z kultura.gazeta.pl „Feminizm to walka o uzyskanie i utrzymanie RÓWNOŚCI PŁCI, nie wojna o przewagę.” zgadzam się z tym. Oczekiwałam ciekawej puenty, zaznaczenia istotnych wartości czy wplecenia historii albo tematu, z którym obecnie walczy młodzież jak: depresja, przemoc, niskie poczucie wartości albo przeładowanie informacją i Social Mediami.

Niestety mimo, że nigdy o Barbie tak nie myślałam, po obejrzeniu tego filmu, wysnuwam wniosek, iż film „Barbie” jest bardzo podobny do swojej głównej bohaterki. Piękny na zewnątrz, pusty w środku. 

Oglądając film zaczęłam zastanawiać się, po co właściwie powstał? By przekazać jakieś wartości? NIE. Naukę? NIE. Pokazać historię firmy? NIE. By promować Barbie? Myślę, że to był główny cel. Jeśli film miał w jakiś sposób pokazać w pozytywnym świetle firmę produkująca Barbie, czyli Mattel to jest również odwrotnie. Brak tu konsekwencji i moim zdaniem o ocieplenie wizerunku korporacji będzie trudno. Gwoździem do tego, są żarty z Ruth Handler, współzałożycielki firmy Mattel, na temat afery podatkowej, które otworzyły niepotrzebną puszkę pandory. Szkoda, że nie wspomnieli o tym, że pomysł na Barbie, na której zarobili miliony – przywłaszczyli.

Obecnie dziewczynki nie bawią się już lalkami Barbie. Popularność spadła. W ciągu ostatnich lat sprzedaż Barbie na świecie obniżyła się o 3%, podczas gdy lalki z serii American Girl wzrosła o 11%. Barbie przez ostatnie lata przeżywa wzloty i upadki. Po tym filmie z pewnością sprzedaż lalek chwilowo wzrośnie, ale czy to będzie wielki powrót, czy upadek wizerunku Barbie? Zobaczymy.

Jeśli film miał promować Barbie, to moim zdaniem był on antyreklamą tej lalki. Kiedyś na słowa osób, które krytykowały Barbie, reagowała obronnie. Dzisiaj mam pewien dysonans.

Czy film polecam? Raczej szkoda kasy. Lepiej pójść na dobry obiad.

 

1 komentarz

  1. Ja też mam mieszane uczucia po wyjściu z kina… Myślę jednak, że cały film trzeba brać z przymrużeniem oka, bo to jedna wielka satyra na wszystko, wykorzystująca różne nawiązania m.in. do świata kultury.
    Jeśli chodzi io początek filmu, to też miałam mieszane (negatywno / smutne) odczucia, które jednak zmieniły się po obejrzeniu nawiązania tej sceny do „Odysei kosmicznej”
    https://youtu.be/I6vPuIMAOlA
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *