Zanzibar – plusy i minusy pobytu na wyspie! Poznaj je przed wylotem!

Na rajskiej wyspie Zanzibar spędziliśmy 30 dni, pracowaliśmy, zwiedzaliśmy. Poznaliśmy wyspę od strony lokalnej oraz turystycznej, dzielimy się spostrzeżeniami.

Zanzibar to typowo turystyczna wyspa, uważany jest za raj, w internecie roi się od pięknych zdjęć oceanu, koloru wody i plaż. Głównym powodem wyjazdu, były informacje, które  wyczytaliśmy na temat pandemii, nie potrzeba tu szczepień a podejście mieszkańców jest bardzo luźne jeśli chodzi o obostrzenia. Dla nas były to dane na wielki plus! Początkowo mieliśmy nawet pewne plany, zasiedlenia się na wyspie na dłużej, wiza turystyczna jest na 3 miesiące, o kolejną nie trudno. Niestety już po kilku dniach, stwierdziliśmy, że nie jest to miejsce dla nas na dłużej niż kilka tygodni. Dlaczego? O tym opowiem w tym wpisie!

Zacznę od minusów, ze względu na to, że w wielu miejscach opisujących Zanzibar, przeważają plusy, ja zawsze na przekór. Niestety minusów, jest zdecydowanie więcej.

Zanzibar minusy życia i pobytu na wyspie

  1. Śmieci wszędzie wokół, czy to na plaży, czy w wiosce, nie sposób ich nie zauważyć czy… poczuć! Nie ma znaczenia czy nocujesz w 5* hotelu, czy w wiosce. Poczujesz je od razu, bo mieszkańcy palą je głównie na plaży. Na wyspie widoczne są wielkie sterty papieru, plastiku, opon, ubrań, wszystko wymieszane razem, do tego dołożone resztki jedzenia. Dzieci bawią się na stertach śmieci, zwierzęta jedzą resztki, śmieci palą się do rana do wieczora, roznosząc duszący zapach. Oczywiście nie ma sensu obarczać winą tylko mieszkańców za ten syf, bo niestety większość tych śmieci jest turystów. Lokalni niewiedzą też czym to szkodzi, co z nimi robić, jak segregować. Istnieją odbiory śmieci na wyspie, ale kosztują tyle co 1/5 pensji mieszkańca, ludzi na to nie stać, ale też nie ma edukacji, by zrozumieli po co to robić. Dlatego najłatwiejszym rozwiązaniem, które z resztą sprawdza się od lat, jest wyniesienie ich na plaże i palenie, bo… “ocean zabierze resztki”. Smutne, ale prawdziwe. W tym momencie, możesz pomyśleć, po co w takim razie my w europie tak zabiegamy o segregację??? przypomnij sobie,  jeszcze kilka lat temu, też tego nie robiliśmy! W dodatku nie tak łatwo, było nam przestawić się na ten system. Mam nadzieję, że przyjdzie czas i na Zanzibar.
  2. Polacy to jedna z głównych nacji na wyspie, więc jeśli wybierasz ten kierunek, aby od nich odpocząć, czy chociażby aby podszkolić angielski, to możesz mocno się zdziwić. Tak tylko mówię 😉 Piszę to w minusach, ponieważ sama kiedy podróżuję, zależy mi na rozmowie w języku angielskim, poznaniu nowych kultur. Tu na wyspie, będzie to utrudnione. Z drugiej strony jestem wdzięczna za te piękne znajomości, które nawiązaliśmy podczas tego wyjazdu właśnie z rodakami.
  3. Nagabywanie i sprzedaż, to będzie druga rzecz, z którą zetkniesz się już w pierwszych chwilach, po wyjściu na plażę! Pocieszę, że niestety mało jest takich kierunków, gdzie tego nie ma, zazwyczaj w turystycznym miejscu, spotkać można wielu nagabywaczy, sprzedających wycieczki czy pamiątki. Porównując z podróżami do Egiptu czy Tajlandii, jest trochę lepiej niż w Egipcie, ale gorzej niż w Tajlandii. Z drugiej strony trzeba to zrozumieć, bo Ci ludzie w wiekszości z tego żyją. Podpowiedź: ceny na wyspie są dosyć wysokie, trudno negocjuje się przedmioty, łatwiej usługi.
  4. Żebranie przez dzieci i zwrot: “give me one dolar“! To Afryka, kraj turystyczny, gdzie dzieci od małego, uczy się, aby to robić. Pamiętaj, że jeśli ulegniesz raz, pojawi się chmara dzieci. Pamiętaj, że “dając” nie pomagasz. Więcej o tym w innym wpisie na temat pomagania.
  5. Kolejny zwrot, tym razem nieco przyjemniejszy: “pole pole“, będzie towarzyszył Ci od pierwszych chwil na wyspie. Oznacza “powoli powoli”, wprowadzi Cię w nastrój urlopu i wypoczynku, ale nie działa kiedy jesteś głodny! Na wyspie wszystko robi się w żółwim tempie, od podania czegoś, wydania kwoty, przyniesienia dania, odpowiedzi na pytanie – wszystko!  Tłumaczy się, że posiłki przygotowywane są od podstaw, wszystko jest świeże i owszem to prawda, ale czekanie na posiłek 1-1,5 powoduje, że czasem odechciewa się jeść.
  6. Pogoda na wyspie jest bardzo zmienna i nieprzewidywalna, ciężko zaplanować dzień pod kątem wycieczki, bo czasem rano jest pochmurnie i nagle wychodzi słońce, a innym razem w słoneczny dzień nagle gromadzą się chmury i porywisty wiatr. To zdecydowany minus, jeśli lubisz mieć plan a dodatkowo, jeśli jesteś tu na krótko i chcesz ustawić każdy dzień pod harmonogram, nie bedzie to możliwe. Także “pole pole“.
  7. To nie tylko moja opinia, ale i wielu turystów, z którymi rozmawialiśmy. Zanzibar jest drogi! Z pewnością, nie powie Ci tego osoba, która przyleciała tu na wczasy allexclusive, bo nie wie, jakie są ceny na mieście w sklepie, restauracji itp. Spędziliśmy tu miesiąc na własną rękę. Byliśmy w wielu krajach od europejskich po dalsze egzotyczne, mój mąż pracował w biurze podróży i Zanzibar jest naprawdę drogi. Warto o tym wiedzieć planując ten kierunek. Oczywiście wyspa, zawsze w zestawieniu z lądem, wyjdzie drożej, ale lecąc do Afryki, wielu zakłada, że będzie tanio. Nasz budżet wyniósł 15 000 zł za 30 dni na 2 osoby i udało nam się w nim zmieścić, ale to naprawdę trzeba rozplanować. Porównując do Tajlandii, wydalibyśmy 1/2 tej kwoty żyjąc w lepszym standardzie, jedząc więcej na mieście.
  8. Transport na wyspie to jakiś cyrk. Serio. Nie obowiązuje tu oczywiście polskie prawo jazdy, ale i międzynarodowe też nie. Jest tu prawo jazdy lokalne, koszt 10$ (uwaga jest terminowe!), mimo to prawo jazdy polskie jest Ci cały czas  potrzebne, co ważne ruch jest tu lewostronny!
  9. Łapówki, wszędzie łapówki i “tipy”, na każdym kroku ktoś nie tyle co liczy na pieniądze, ale mówi o tym wprost, aby coś mu dać. Nie mówię tutaj tylko o sklpach, czy dzieciach, ale i policjantach, słuzbie celnej. Patrząc na to, nie zdecydowaliśmy się na wynajem auta.
  10. Częste brak prądu oraz internetu, to czynnik, który wyklucza wyspę jako miejsce sprzyjające pracy zdalnej. Przekonaliśmy się o tym sami, więcej o tym w nagraniu o pracy zdalnej na plaży. Jak się przygotować na takie sytuacje itp.
  11. Na Zanzibarze, możesz płacić w dwóch walutach: lokalnej są to szylingi oraz w dolarach. Wiele osób przygotowuje tylko dolary i nie sprawdza, jaka jest różnica w płaceniu szylingami, a jest ogromna! Czasem nawet o 1/3 droższe jest płacenie dolarami niż szylingami. Dlatego polecam wymienić w kraju na dolary a na wyspie, na szylingi. Co ciekawe kurs wymiany banknotu 100 i 50 jest korzystniejszy niż mniejszego nominału. Dlatego jeśli masz 10 czy 20 zostaw je na płacenie za taxy, czy wycieczki, bo zazwyczaj za te usługi, chcą w tej walucie. My zazwyczaj przeliczamy kwoty przez aktualny kurs na wyspie (kiedy byliśmy było to 2270,00 za 100 $) oraz przez aplikację pokazującą kwotę w każdej walucie, jeśli jest taka sama płacimy w dowolnej walucie, jeśli mówią większą w dolarach to płaciliśmy szylingami.
  12. Zanzibar podobnie jak Egipt stworzony jest dla turystyki, dlatego niech nie zdziwi Cię, duży dysonans między przestrzenią hotelowa a lokalną. Jak wspomniałam na początku, nie odetniesz się od niej, hałas lokalsów czy palenie śmieci, będzie z Tobą przez cały czas.
  13. Traktowanie psów na wyspie, przyprawia o ból serca! Dzieci, dorośli, nie szanują psów, biją je, rzucają kamieniami, szczują. Widziałam to wielokrotnie na własne oczy. Robią to bez powodów, same zaczepiają idące psy po plaży. Dlaczego? Powody są dwa: jeden z nich to, że ich wiara nakazuje takie zachowanie, ze względu na rzekome pogryzienie przez psa małego Mahometa, o czym napisane jest w Koranie. Drugi to taki, że jeśli tę agresję do zwierząt dzieci widzą od małego w zachowaniu u dorosłych, powtzrają to. W efekcie boją się psa, atakują go, ten z czasem atakuje też je. Wtedy dorośli gonią psa, bo boją się, że coś zrobi ich dziecku. Kiedy dostarają, traktują to jako władczą zabawę, koło się zamyka. Wieloktornie widziałam, jak dzieci zaczepiały nasze “hotelowe” psy, które były bardzo spokojnymi zwierzetami, wolały je a później atakowały, bez powodu.
  14. Niestety okazuje się, że na wyspie nie ma tylko problemu z nieszanowaniem i biciem pasów, ale i dzieci. Spotkałam się z tym kilka razy na wyspie, z nie kryją się z tym spocjalnie. Biją dzieci ręką, kijem, bez powodów, za to, że płaszcze, za to, że coś upuści, za to, że woła do turystów…
  15. Ze względu na to, że Zanzibar jest Afrykańską wyspą, wielu turystów narzeka również na braki. Spędzając tu miesiąc doświadczyliśmy tego wielokrotnie. Nie masz gwarancji idąc do sklepu, że będzie to co chcesz kupić, nawet jeśli wczoraj było. Kilka razy nie było dużej butelkowanej wody (za to cola zawsze! ech), powtrzające się warzywa i owoce jak sałata, groszek, cukinia, też raz są, raz nie. Sałatę udało nam się kupić tylko kilka razy. Wielkim problemem dla tyrystów jest brak węglin, sera żółtego, kurczaka czy krewetek. Dla nas, było to obojętne, bo nie jedliśmy żadnego z tych produktów, ale warto o tym wspomnieć. Mieliśmy problem z tym, by dostać mleko roślinne czy owsiankę.

Zanzibar plusy życia i pobytu

  1. Chyba każdy, kto myśli o tym kierunku, marzy o ciepłym klimacie, kąpielach w oceanie oraz wypoczynku na plaży. Zdecydowanie Zanzibar oferuje to na 100%! Pamiętaj tylko, że to co widzisz na obrazkach w internecie, to nie jest 100% tego co w rzeczywistości, ja powiedziałabym, że to jest 50% tego co możesz zobaczyć faktycznie. Plaże są tu różne, zależy od okolicy, ale i pogody. Będąc tutaj te 30 dni, każdego dnia widziałam tu inną pogodę, wygląd plaży i oceanu. Odpływ potrafił tu być dwa razy w ciągu dnia, ocean wyrzuca glony na plaże razem z przeróżnymi odpadami plastiku, ubrań, czy opon. Wygląd i porządek, zależy od tego czy hotel porządkuje plażę przy swoim obiekcie, czy nie. Nasz tego nie robił.
  2. Jedzenie typu świeże owoce, warzywa, owoce morza, są tutaj na wyciągnięcie ręki. Nigdy w życiu nie jadłam tylu smacznych ryb co tutaj. Proste składniki i przyrządzone na ogniu ryby, były ucztą dla podniebienia! Owoce i warzywa jakie tu probowałam, były zdecydowanie smaczniejsze niż te w kraju. Polecam awokado, banany, paprykę, bakłażana, ziemniaki, ananasa!
  3. Otwartość ludzi na Zanzibarze sprawia, że lubisz tu być, oczywiście nie mówię tu o żebraniu i nagabywaniu. Jest tu wielu, życzliwych ludzi, witający turystów, chcących porozmawiać i podszkolić swój angielski. Miło było słyszeć “jambo (cześć)” przechodząc przez wioskę od ludzi, których się przecież nie zna. Zdecydowanie rzadziej spotyka się to w naszym kraju.
  4. Zaskoczyła mnie pozytywnie roślinność na wyspie. W tak ciepłym miejscu wydawało mi się, że tylko okolice hoteli będą “zielone”, a tu niespodzianka, wcale nie! Pamiętam jak po odwiedzeniu Malty, brakowało mi trawy, zielonych drzew i krzewów. Zanzibar bogaty jest w roślinność bardzo różnego typu, co sprawia, że mimo wielu śmieci, jest tu pięknie!
  5. Jest coś co zaskoczyło mnie na Zanzibarze jeszcze bardziej, a było to przetwarzanie kokosa! Nigdy wcześniej nie widziałam aż tylu zastosowań. Wcześniej, znałam tylko picie nektaru z kokosa. Będąc w Tajlandii, nawet zastanawiałam się czemu nie wykorzystują kokosa, jeszcze w jakiś sposób. Później widziałam i zakupiłam nawet miseczki, ale to ile różnych zastosowań widziałam na Zanzibarze było szokiem! Od wykorzystania liści na dach, płot, po wykorzystanie środka na sznurek!
  6. Dostępność towaru i rodzaje sklepów. Kiedy opowiedziałam mamie, że na wyspie w jednym sklepie są zarówno produkty spożywcze jak makaron, jajka, mąka, ale i sznurki, nakrętki czy pierdoły do domu, powiedziała, że pamięta, jak jeszcze 30 lat temu, było tak w Polsce. To ciekawe rozwiązanie, nie wiedziałam tu wielkich galerii czy nawet większych sklepów, wszystko potrzebne na co dzień, było pod ręką. Na każdej wsi był sklep ze wszystkim, a w bardziej rozwiniętych i ruchliwych miejscowościach jak Paje, były takie wyspecjalizowane sklepy z konkretnymi kategoriami.
  7. Ciekawostką jest fakt, że od 2020 (chyba), na wyspie jest zakaz używania a nawet wwożenia plastikowych toreb. Dzięki temu na bazarach, w sklepach nie otrzymasz zakupów w takiej paczce. Oferowane są gratis do zakupów papierowo-plastikowe torby wielokrotnego użytku. Jedzenie pakowane jest też w gazety. My nie korzystaliśmy z tego wiele razy, ponieważ staramy się mieć w podróży torby wielorazowe na zakupy, a na jedzenie pojemniki oraz woreczki strunowe. Uważam, to za wielki plus i ukłon w kierunku ekologii. Dodatkowo w sklepach spożywczych, takie produkty jak: ryż, groch, mąka, sprzedawane są w wielkich workach kilku kilogramowych, takich materiałowych, lub możesz przyjść ze swoim pojemnikiem, i zakupić 1kg nasypany do niego bezpośrednio. Wiele razy widziałam kobiety czy dzieci kupujące w pojemni kuchenne, takie produkty.
  8. Wymiana pieniędzy w spożywczym? TAK! Na Zanzibarze nie ma wielu typowych kantorów. Wymiana odbywa się w zwykłych sklepach spożywczych (nie każdym, musisz zapytać o to sprzedawcy), dzięki temu możesz wymienić dolary na szylingi, prawie na każdym kroku.

 

Jesli wybierasz się na Zanzibar i chcesz dowiedzieć się więcej o tej wyspie, zerknij na moją stronę 

Zanzibar