Zamieszkaliśmy w kontenerze 15m2? Jak śpi się w blaszanym kontenerze?

Dzisiaj odcinek nieplanowany w cyklu naszej budowy i bloga. Opowiem Wam, jak to się stało, że zamieszkaliśmy w kontenerze!

Kiedy na początku maja zdecydowaliśmy, że przeprowadzamy się na naszą działkę do domku letniskowego 19m2 z 70 m mieszkania, okazało się, że nie za bardzo jest w nim miejsce do spania. Domek letniskowy wyremontowaliśmy, by móc być już na co dzień, na działce i doglądać remontu dużego domu. W planach, mieliśmy ulokowanie się w małym letniskowym domku 19m2, w którym znajduje się łazienka, aneks kuchenny i nasze biuro – wcześniej, w mieszkaniu samo nasze biuro miało tyle metrów! Wiedzieliśmy, że nie do końca będziemy mieć w tym domku miejsce na sypialnię, ale plan był taki, aby nasza sypialnia była na górze/strychu remontowanego domu, na której stało z resztą duże łóżko z materacem.

Zobacz jak wyglądał nasz domek w kontenerze!

 

Planując wyprowadzkę, niestety nie przewidzieliśmy dwóch kwestii:

– że pogoda w maju będzie taka jak w październiku, ziąb, mokro i… sami przypomnijcie sobie majówkę!

– że plan remontu może się zmieniać…

Aby zamieszkać na strychu, nie potrzebowaliśmy wiele, ale nie pomyślałam, o tym, że zmieniając dach, panowie będą otwierać go do łączenia, a także, że muszą wykuć dziurę na okno i wyburzyć część ściany co równało się z tym, że na górze, czyli w naszej przyszłej sypialnia panował bród i zimno.

Co tu robić?

Włączamy myślenie i kombinujemy. Opcji jest kilka, możemy codziennie rozkładać materac z pościelą na podłodze w małym domku, na dzień go chować pod ścianę, lub może łóżko piętrowe w małym domku na górze śpimy a na dole mamy aneks kuchenny – kojarzycie pewnie takie biurko-łóżka dla dzieci? Kolejnym pomysłem mogłoby być jeżdżenie na noc do mojej mamy ok. 11 km.

Opcji zdecydowanie byłoby więcej, gdyby sprzyjała ku temu pogoda, moglibyśmy spać przecież w przyczepie kempingowej, którą akurat remontowaliśmy lub pod namiotem, ale było tak zimo, że nie wchodziło to w grę!

Spontanicznie jak to u nas często bywa, pomyśleliśmy, że może kupimy na chwilę kontener mieszkalny, wchodzę na olx, szukam i jest! Zaledwie 12 km od nas, piękny kontener, ocieplony, powiedziałabym w wyższym standardzie z ładną podłogą i drewnianym obiciem ścian. Jedziemy, oglądamy i…kupujemy! Za 3 dni stoi już na naszej działce! Kosztował nas 8 000 zł + ok. 500 zł dowóz specjalnym autem z hdr. Postawienie go okazało się dużym wyzwaniem.

Jak śpi się w blaszanym kontenerze?

Nie chcecie widzieć naszej miny po pierwszej nocy! Dodam, że nie mieliśmy w nim prąd, ponieważ trzeba było podpiąć moc (jakie szczęście, że wyciągnęliśmy sobie prąd do bramy na kiedyś do domofonu), dzięki temu po kilku dniach mieliśmy w nim światło i ogrzewanie, ale przez kilka dni ratowaliśmy się przedłużaczem puszczonym przez okno, przez które wywiewało ciepło z grzejnika! Uwierzcie mi, że takie momenty są budujące, było nam wtedy trudno organizacyjnie, mieliśmy za sobą kilka ciężkich nocy, ale na szczęście już wtedy obracaliśmy to w żart i wspieraliśmy się w tym. Spaliśmy w dresach i czapkach! Ach co to był za maj!

Jak śpi się w takim kontenerze, poza tym, że jest rześko kiedy nie ma ogrzewania? Dziwnie, zdecydowanie wolę sypialnie ze światłem naturalnym i większym oknem, w naszym kontenerze mieliśmy okno, ale z małą ilością światła. Kontener miał 3 m szerokości i 5 m długości więc światło naturalne nie wpadało w każdą jego część. W dodatku ja po kilku dniach złapałam takie dziwne myśli, że spłoniemy i nie wydostaniemy się w razie pożaru, bo przecież nie byłoby nas widać i słychać z tej puszki a w oknie krata, przez którą byśmy się nie wydostali!

Dlaczego mówię, że śpi się dziwnie? Po pierwsze brak światła, po drugie, słyszalność dźwięków jest inna, trochę jakby w puszcze! Dodatkowo nasz kontener umieściliśmy praktycznie przy samej ulicy i było w nim dosyć głośno.

Jak widzicie na nagraniach i zdjęciach, nie mieliśmy w nim toalety, wiec wszelkie sprawy musieliśmy załatwiać w małym domku, w dalszej części działki, czyli jakieś 250 m dalej, czasem wychodzenie w nocy na siku było wyczynem! Tym bardziej kiedy padał deszcz!

Czy zamieszkałabym ponownie w kontenerze? Gdybym musiała pewnie tak, na kilka dni ok, my spaliśmy w nim około miesiąc. Dzięki naszemu humorowi mam miłe wspomnienia, znajomi nie oszczędzali nas mówiąc, że śpimy jak kloszardzi. Na pewno nie zamieniłabym tego na miesiąc dłużej w bloku, bardzo chcieliśmy zamieszkać już na działce, chodzić boso po porannej rosie, słuchać ptaków. To wszystko wynagradzało nam pozostałe niekomfortowe sytuacje.

Co stało się z kontenerem?

Kiedy go kupowaliśmy, w planach mieliśmy zostawienie go na dłuższy czas i używanie jako garażu/schowka czy sortowni ubrań naszego Eko Butiku, czyli sklepu z odzieżą używaną. W międzyczasie znaleźliśmy bardzo atrakcyjny magazyn dla sklepu. Z opcji schowka zrezygnowaliśmy, bo zajmuje zbyt wiele miejsca i jest za wąski. Spróbowaliśmy go wystawić i po kilku dniach znalazł nowego właściciela!

Sprzedaliśmy go za około 9 800 zł, czyli zarobiliśmy na naszej sypialni około 1 300zł! Był wystawiony za około 13 000 zł i zdecydowanie jest tyle warto, ale zeszliśmy, by pozbyć się graciarni na działce. Mamy takie doświadczenie, że jak trafia się klient na takie rzeczy i chce kupić, a my czujemy, że jest ok, to sprzedajemy. Nie chodziło o to, by na nim wiele zarabiać. Podobno poszedł w dobre miejsce, ktoś kupił go dla bezdomnego, by dać mu ciepłe schronienie. Chyba rok 2021 okrzykniemy jako rok kupowania i sprzedawania różnych dziwnych rzeczy i nadawania im nowej historii. W kolejce czeka nasza przyczepa kempingowa i kilka innych pierdół, kupionych pod wpływem chwili, albo w ramach pilnej potrzeby na moment.

 

Przeczytaj także