White Ladies Party wrzesień 22 pożegnanie lata w Rzeszowie

W pierwszy weekend września wybrałam się w okolice Rzeszowa na pożegnanie lata. To nie była zwykła impreza. To impreza dla 80 kobiet, które poznały się w internecie, a spotkały w realu pierwszy raz. 80 kobiet, wszystkie na biało. Co się działo na White Ladies Party?

O tej imprezie mówiło się głośno jeszcze przed jej oficjalnym wystartowaniem, dlaczego? Bo jej organizatorka to prawdziwa kobieta petarda, która w ostatnim czasie odwaliła już 2 takie imprezy w klimacie White Ladies Party. Między czasie zaplanowała klimatyczne wesele w stylu podróżniczym o którym mówił cały Instagram a teraz właśnie odsypia po organizacji imprezy swojego męża z okazji 30stki, która wiem, że była wyjątkowa! Kim jest ta osoba? To znana na instagramie @cleo.rozwadowska! Niech was nie zmyli jej niepozorna postawa, słodki uśmiech i milusi wzrok – to kobieta rakiet, która śmiem twierdzić, nie boi się żadnego wyzwania, potrafi odpowiednio dobrać ripostę i nie da sobie w kaszę napluć! Za to ją polubiłam, bo serio brakuje mi czasem takich normalnych lasek jak ona! Cleo z Tobą to można konie kraść, chociaż wolałabym robić coś innego, powiedzmy zwiedzić świat, serio! Przy okazji polecam Waszej uwadze profil @cleo.rozwadowska, bo właśnie lada dzień wylatuje z mężem w podróż dookoła świata!

Wracając do White Ladies Party. To impreza zorganizowana w celu poznania się i spędzenia wspólnie czasu, która od A do Z organizowała właśnie Klaudia. Dlatego? Bo lubi i ma smykałkę do takich spraw! Byłam przeszczęśliwa, że udało mi się dotrzeć i poznać te szalone laski z Cleo i jej Watahą na czele! Jak wyglądał ten wieczór?

Klaudia zadbała o każdy szczegół, co można zobaczyć na zdjęciach, ale pokrótce zdradzę program poniżej. Obowiązkowym strojem na imprezie był kolor biały, mimo to każda z dziewczyn wyglądała bajecznie i ciekawie. Zobaczcie jak cudnie to wygląda na zdjęciach grupowych, wszystkie na biało i ten ciepły zachód słońca!

W ogóle muszę jeszcze wspomnieć o samym dojeździe. Wybrałam się swoim autem, ponieważ postanowiłam być niezależna czasowo i spać w nim po imprezie, w końcu po co rezerwować hotel na 4h (impreza kończyła się koło 3 nad ranem a doba w hotelu jest zazwyczaj do 8/9 rano). Tym bardziej, że zgadałam się z kilkoma dziewczynami, że będziemy szukać noclegu na dziko razem i tak z resztą się stało! Noc w aucie bardzo spoko, polecanko. Nie moja pierwsza i nie ostatnia, a zaoszczędzoną stówke na nockę wydałam na jedzonko w Rzeszowie, swoją drogą jest tam mnóstwo fajnych miejsca na śniadanie i lunch. Jak zawsze mój januszowski umysł biznesu, postanowił zabrać kogoś do wspólnej podróży. Oczywiście nie tylko z powodów finansowych, ale i towarzyskich. Jechała ze mną jedna z uczestniczek imprezy WLP z którą miło nam się gadało przez 4h jazdy oraz koleś z blabla. Droga w obie strony zwróciła się, właśnie dzięki blabla. Po przyjeździe w pobliskie tereny naszej imprezy okazało się, że droga prowadzi w górę i dzikie pola. Impreza odbywała się na prawdziwym zadupiu i to było piękne, bo widok z niego zobaczcie na zdjęciach – był cudny!

Impreza oficjalnie zaczynała się w piątek od 16:00, dotarłam koło 17:00, zostałam przywitana przytulaskami z Cleo i wspólnym toastem kultowego likieru jej babci. Później szybkie przedstawienie się dziewczynom, które już były, obczajanie terenu, kilka gryzów przekąsek i zaczynamy imprezę. Muzyka w tle pobudza do tańca. Żeby nie było tak grzecznie i nudno, Cleo wymyśliła cały program imprezy. Koło 18 rozpoczęły się zajęcia taneczne, które mimo mojego dystansu do takich spraw, wyszły naprawdę genialnie! W dodatku tańczyłyśmy w złotej godzinie zachodzącego słońca i mamy sztos zdjęcia. Po tańcach zrobiłyśmy kilka szalonych, grupowych fotek. Nie wiem kiedy zrobiła się 20:30 i przyjechała Dj’ka, rozpoczęła się prawdziwa impreza. Ileż było tańców, krzyków i śpiewu! Muszę przyznać, że imprezy z samymi dziewczynami to jest moc. Nie ma miejsca na kompleksy, zawstydzenia, „ramię w ramie” tańczyłyśmy i śpiewałyśmy kawałki naszych pięknych lat młodości! W między, czasie wjechała jeszcze pizza i tony sera, kiedy to gadałyśmy sobie przy ognisku i drinkach z nowo poznanymi koleżankami – pozdrawiam!
Przez cały czas do dyspozycji było jacuzzi, z którego ostatecznie nie skorzystałam, bo wolałam parkiet i tańce i ognisko. Nawet udało nam się zatańczyć belgijkę i pociąg ze wszystkimi uczestniczkami, ale zostawię to bez relacji foto/wideo. Co działo się w…zostaje w…!
Podsumowując. Fajnie było pojechać tyle kilometrów, by poznać nowe twarze, spędzić miło czas, wyluzować się i otworzyć na coś nowego. Mam wrażenie, że trochę te ostatnie 2 lata ze względu na wiadomo kogo, ale też z wiekiem, coraz trudniej otworzyć mi się na taki spontan. Trochę mi się nie chce, a trochę mam blokady, których kiedyś nie miałam.
Dziękuje każdej poznanej osobie, z która mogłam rozmawiać. Dziekuję Cleo za Twoją życzliwość i pasję, takich ludzi potrzebuje świat! A także Tobie Owen za wsparcie Cleo – dbaj o nią! 
Miejsce imprezy to @rest.view w okolicach Rzeszowa
Zdjęcia wykonała Monika @monika_adamczyk_fotografia oraz @stopmoments.foto

1 komentarz

  1. Fajna impreza musiała być <3 szkoda że mnie tam nie było

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.