Moje wspomnienia: wakacje na wsi – tak czy nie?

Będąc w tym roku na krótkich wakacjach u moich dziadków i cioci, spontaniczne pomyślałam o nagraniu o moich wakacjach na wsi, wspomnieniach z dzieciństwa. Kiedy zobaczyłam piękny ogród mojej cioci, pomyślałam o takim materiale, mimo braku sprzętu, zrobiliśmy bardzo sentymentalne dla mnie nagranie. Zapraszam na film!

Jako dziecko od urodzenia do około 15 roku życia mieszkałam na lubelskiej wsi. Razem z całą rodziną mieliśmy dom, pole i …dużo pracy! Kiedyś myślałam, że moje wakacje były nudne, nie lubiłam ich, teraz po latach wspominam je z wdzięcznością, ale dla swojego dziecka chciałabym nieco innych. Czy warto spędzić wakacje na wsi? Co można robić na wsi? Posłuchaj!

 

Całe życie na wsi!

Do 16 roku życia, nie byłam dalej niż 300 km od domu. Jako wiejskie dziecko nie wiedziałam co to obozy, kolonie, czy inne tego typu atrakcje. Na wsi całe lato a w zasadzie nawet od wczesnej wiosny pracowaliśmy w polu, pomagając rodzicom. Okres od początku lipca do końca września był dla nas okresem zbiorów owoców, warzyw, na których rodzice zarabiali, czy zbierali, by mieć co jeść zimą. Nie mieliśmy dużo pola (to znaczy dla mnie kiedyś było to bardzo dużo!), było to około 3 hektary upraw owoców jak maliny, aronie, porzeczki a pozostałe to zboża czy ziemniaki, które zbierało się jesienią i częściowo dzierżawiło innym rolnikom. Nie byliśmy typową rodziną rolników, mój ojciec prowadził firmę – auto złom, a mama pracowała w domu i dorabiała w sklepie. Z czasem oboje zaczęli wyjeżdżać do pracy za granice, a kiedy miałam 16 lat, rozstali się i razem z mamą i bratem, i wyprowadziliśmy się do miasteczka pod Warszawą.

Wieś to wieczna praca!

Wieś kojarzyła mi się z wieczną pracą, wakacje też. Mimo to lubiłam lato, w naszej wsi zawsze coś się działo. Wieczorami, po pracy graliśmy w piłkę, jeździliśmy rowerami, spotykaliśmy się nad stawami, a było ich aż 3 (jak na miejscowość o liczbie mieszkańców około 1 tysiąc to dosyć dużo). W niedziele odbywały się festyny. Miejscem spotkań i rozrywki na wsi były sklepy, szkoła, boisko, kościół.

Wakacje spędzałam u mojej cioci i dziadków. Miejsce zmieniło się przez lata, ale klimat i moje wspomnienia pozostały takie same. Lubię to miejsce. Znajduję tu spokój, ukojenie i miłość. W moim rodzinnym domu niestety nigdy nie było spokoju, piszę o tym w innych wpisach np. A gdybyś miała odwagę…?  – może kiedyś napisze więcej.

Dzisiejsza wieś to nie to samo!

Kiedyś u cioci były krowy, kury, teraz pies i koty. Ciocia ma tu swój piękny ogródek z kwiatami oraz grządki. Zawsze podziwiałam ciocię za jej zadbany dom, ogród i wszystko wokół, ma wiele pomysłów na DIY, czy łączenie pewnych elementów. Ciesze się, że mogę tu przebywać i łapać chwile. Sporo nauczyłam się na wsi, nie tylko szacunku do pracy i pieniędzy, ale też codziennych czynności związanych z życiem, odżywaniem, prowadzeniem domu. Mimo, że nie zawsze byłam chętna do pomocy, to uważnie przyglądałam się pewnym czynnościom wykonywanym przez mamę, babcie, ciotki. Chętnie angażowałam się też w prace męskie, co zdecydowanie okazało się pomocne w życiu.

Czy lubię wieś? Tak 

Czy wróciłabym do życia na takiej wsi jak z mojego dzieciństwa? Zdecydowanie nie! 

Lubię moją podwarszawską wieś. Jedyne czego mi brakowało to bliskości natury, własnego podwórka i chodzenia boso zaraz po wstaniu!

Dlatego też w 2020 kupiliśmy dom na wsi, możesz zobaczyć go tutaj:

Przeczytaj także