Mój Wieczór Panieński, co się działo? Czy byłam zaskoczona?

Organizacja Panieńskiego była dla mnie dużym zaskoczeniem, mimo, że moje koleżanki wspominały i żartowały, że trzeba będzie pożegnać mój panieński stan, ale myślałam, że obowiązki oraz krótki czas na organizację nie pozwoli im na dokonanie tego, czego dokonały!

Wracając do początku. Nasze wesele to był dosyć duży spontan. Rozpoczęliśmy organizację wesele oraz poinformowaliśmy gości około 2 miesiące a niektórych około 1 miesiąc przed uroczystością! Moją świadkową została bliska mi koleżanka Magda, która dowiedziała się o tym fakcie chyba około 30 dni przed weselem! Na co dzień kumpluje się z kilkoma dziewczynami w moim wieku, lokalnie budujemy grupę koleżanek bizneswoman, które nie raz zaskoczyły mnie swoimi szalonymi pomysłami! Jednym z nich był mój wieczór panieński!

Organizacja wieczoru

Magda (moja świadkowa) któregoś dnia w listopadzie napisała mi, że zaprasza do swojej restauracji LaPasta w Radzyminie na wieczór i wino przedmałżeńskie w piątek! Napisałam ok, myśląc, że pewnie wpadną 4 inne dziewczyny, z którymi na co dzień pracujemy i spotykamy się na symboliczny kieliszek wina. Myślałam, że to będzie, zwykła posiadówka, cieszyłam się na wspólny czas, ale nie oczekuję od innych, bo sama wiem, ile zajmuje organizacja imprez. Nie sugerowałam czy kogoś zaprosić na ten wieczór, czy nie, bo nie chciałam stawiać warunków. Wiedziałam, że mam na tyle bliskie koleżanki, że jeśli któraś nie dostanie zaproszenia na wieczór z winem, to nic się nie stanie, bo nie ma opcji by każda się przecież znała i by świadkowa domyśliła się kogo zaprosić. Na kilka dni przed dziewczyn pisały mi, że ta nie może, tamta coś tam…wyglądało na to, że wieczór się rozpadnie.

Zaproponowałam nawet świadkowej, że jeśli dziewczyny nie mogą to możemy posiedzieć u mnie i wypić winko, coś zamówię i będzie ok. Wiedziałam jak to jest coś organizować, kiedy ekipa się kruszy, ale Magda powiedziała, że je „ogarnie”!

Tego wieczoru szykowałam się na kolację i wino, świadkowa miała po mnie wpaść. Kolejna osoby napisała mi, że nie będzie tego wieczoru, druga miała wpaść na godzinkę, było mi przykro, ale z drugiej strony, rozumiałam to, bo wszystkie są żonami i mamami, mają sporo obowiązków.

Około 30 min przed wyjściem, Magda napisała, że jej opiekunka się rozchorowała:

Przyjechała po mnie Ania. Kiedy jechałam autem czułam, że to chyba nie będzie fajny wieczór, że może dziewczyny robią to na siłę, że nie mogą się zorganizować i pewnie głupio im odmówić.

Przyjechałyśmy do domu świadkowej, rozbieram się, wchodzimy do salonu a tam…

DEKORACJE!

Pięknie zastawiony stół!

Prezenty!

I najważniejsza ekipa w pełnym składzie! Prawie wszystkie moje najbliższe koleżanki, ale zaraz przecież one się nie znają!?  Jak one to ogarnęły!? Byłam zszokowana, trochę zła?! Wdzięczna na pewno i szczęśliwa!

Dziewczyny zaplanowały cały wieczór, kiedy ja stresowałam się każdą ich kolejną wiadomością o nie przyjściu, one dekorowały dom! Okazało się, że pomagała im moja mama i brat, przekazując świadkowej, kontakty do koleżanek, których nie znała!

Wieczór upłynął nam na wspólnych rozmowach, toastach, grach i zabawach, w których musiałam wykazać się dużą cierpliwością do ich pomysłów! Gosia nawet sama upiekła tort bezę! Ewelina z Wydekorowane, której nie mogło być z nami – przygotowała dekoracje stołów, falę z balonów oraz napis! Pyszne jedzenie i wino zorganizowała oczywiście z ulubionej LaPasta Radzymin!

Było pięknie!  Nie mogłabym sobie wyobrazić lepiej spędzonego tego wieczoru!  Cudownie jest otaczać się takimi kobietami! Jestem wdzięczna!

Dziękuje <3

 

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.