Pewna sytuacja, zainspirowała mnie do napisania tego tekstu. Moje dzieciństwo upłynęło na polskiej wsi, gdzie tempo życia było spokojne, a ludzie żyli bliżej natury i…siebie. Dorastałam w świecie prostych zasad, codziennych obowiązków i sąsiedzkich relacji.
Czego nauczyli mnie moi rodzice, dzieciństwo i otoczenie?
Moja mama jest dla mnie od zawsze, przykładem odwagi i determinacji w poszukiwaniu własnej drogi. Skończyła szkołę krawiecką, która miała dać jej stabilną pracę, wtedy mówili jej rodzice. Nigdy nie było to jej zawód, nie czuła się w tym szczęśliwa. Próbowała wielu aktywności, aż w końcu zdecydowała się wyjechać za granicę, żeby dać nam lepsze życie. Wiele ryzykowała, często szła pod prąd. Nauczyła mnie, że odwaga to nie brak strachu, to gotowość, by iść dalej mimo wątpliwości. Lepiej poszukiwać, niż tkwić w miejscu, które nas nie karmi, dosłownie!
Mój ojciec to była głowa pełna pomysłów, miał naturalny instynkt do działania, przedsiębiorczość, umiejętność znajdowania rozwiązań i nowych biznesów! Był prawdziwym sigmą! Ale jednocześnie doświadczyliśmy jako rodzina, jak brak konsekwencji i nałóg potrafią zdusić nawet największy potencjał. Dzięki niemu zrozumiałam, że talenty to tylko początek, prawdziwą moc, daje wytrwałość i troska o siebie. Dzięki niemu wiem, że intuicja to dar, ale dopiero połączenie jej z odpowiedzialnością i działaniem, daje prawdziwą siłę i efekty!
Dużą lekcją okazało się też środowisko, w którym dorastałam. Na wsi widać bardzo wyraźnie, jak otoczenie potrafi wpływać na człowieka. Nie chodzi nawet o to, by ktoś nas nieustannie wspierał czy motywował. Czasem wystarczy, żeby przestał gadać, by nie odciągał nas od celu, czy nie ciągnął w dół, albo by nie podsuwał złych wyborów. Zrozumiałam, jak ważne jest świadome dobieranie ludzi, którzy nie podważają naszych ambicji, nie gaszą w nas chęci rozwoju i bycia „innym”.
Widziałam, jak łatwo jest zboczyć z drogi, gdy obok pojawiają się ludzie, którzy nie myślą o rozwoju, tylko o tym, jak „przetrwać”. Widziałam też, jak bardzo można urosnąć, gdy znajdzie się wokół choć kilka osób, które nie przeszkadzają, nie wyśmiewają, nie ciągną do złego. To wystarczy, by mieć przestrzeń na własne marzenia i rozłożenie skrzydeł!
Ale jest jeszcze jedna, może najważniejsza lekcja: praca nad sobą.
Bo niezależnie od tego, skąd pochodzimy, jakie mieliśmy dzieciństwo, czy jakie błędy popełnili nasi rodzice, którzy przecież uczyli się życia i rodzicielstwa tak samo jak my teraz (!) Na końcu i tak zostajemy sami ze sobą. Ze swoimi myślami, decyzjami i problemami. Nikt za nas nie przeżyje naszego życia. Nikt nie przerobi za nas schematów i przekonań. Nikt nie uleczy tego, czego nie chcemy nazwać po imieniu.
To, co wyniosłam z domu i środowiska, sprowadza się do jednego: jeśli chcemy lepszego życia, musimy wykonać pracę wewnętrzną.
Świadomie, uczciwie, krok po kroku.
Dziś widzę, że moje dzieciństwo, czasem proste, czasem trudne, dało mi fundamenty, które niosą mnie do teraz: odwagę do zmian, instynkt działania, uważność na ludzi i odpowiedzialność za siebie. I to jest wiedza, która przydaje się każdego dnia.
A czego Ciebie nauczyło dzieciństwo?
Nadal uważasz ten czas, tylko jako gorzkie lekcje, czy może masz z tego dobre wnioski, które pomogą Ci wzrastać?
Najważniejsze lekcje z mojego dzieciństwa i domu:
- Odwaga do zmiany jest ważniejsza niż trzymanie się tego, co „pewne”.
Mama nauczyła mnie, że lepiej szukać swojej drogi, niż tkwić w czymś, co nie daje szczęścia. - Instynkt i kreatywność są cenne, ale dopiero konsekwencja daje realne efekty.
To lekcja, którą wzięłam z obserwowania ojca. - Środowisko ma ogromny wpływ na nasze życie.
Nie musi nas nieustannie wspierać, ważne, by nas nie ciągnęło w dół ani nie odciągało od celu. - Warto świadomie wybierać ludzi wokół siebie.
Nawet neutralne, spokojne otoczenie daje przestrzeń do rozwoju. - Zmiana nie jest porażką jest szansą.
To, że coś było „planem”, nie znaczy, że musi być na zawsze. - Każdy ma swoje ograniczenia i błędy i można się z nich uczyć, nie powtarzając ich.
- Najważniejszą pracę robimy sami ze sobą.
Na końcu to my zostajemy ze swoimi myślami, decyzjami i problemami, dlatego rozwój wewnętrzny to fundament.

Jestem Patrycja, piszę bo lubię. Ten blog powstał w 2012 roku. Od zawsze miałam pragnienie dzielenia się wiedzą, pomocą, przeżyciami, tym co piękne. Kilka rzeczy w życiu mi wyszło, więc może moje relacje, porady, przemyślenia dadzą komuś motywację, by odkryć lub docenić coś w codziennym życiu. Ten blog to swego rodzaju pamiętnik. Lubię tu wracać, mam nadzieję, że Ty też będziesz.
Marzyłam by być na swoim i pracować zdalnie – zrobiłam to! Na co dzień prowadzę swoją firmę ambitnamarka.pl, pielę ogródek, głaszczę moje zwierzaki (i czasem męża!) oraz opalam się na słoneczku w różnych strefach klimatycznych.
Poczytaj moje bezpłatne przewodniki: Zanzibar/Malta/Teneryfa/Tajlandia/Turcja
Dziękuję, że tu jesteś.


