Co warto jeść na Zanzibarze? Co miejscowe, a co importowane?

Zanzibar opisywany jest jako rajska wyspa, w pewnym stopniu mogę przyznać racji, ale nie jest to raj, do którego mogłabym wracać ze względu na jedzenie, dlaczego?

Zacznijmy od tego, że Zanzibar ze względu na to, że jest wyspą o dosyć małej powierzchni, bo zaledwie 1 666 km2 to tyle co, trzy Warszawy. W związku z tym, jak na każdej wyspie, ze względu na powierzchnie i możliwości techniczne, nie produkuje się tutaj zbyt wiele. Dla przykładu jest tak z wyrobami nabiałowymi: serem żółtym. jogurtami, mlekiem. Dlatego wiele produktów jest z importu, z lądu, głównie z Tanzanii, ale nie tylko. Czego głównie potrzebują turyści na Zanzibarze? Wędliny, kurczak, sery, nabiał, krewetki. Nie polecam Ci jeść tego na Zanzibarze, ponieważ nie będą zbyt dobre, mogą być transportowane w słońcu a krewetki na pewno są mrożone. Inne ryby jak tuńczyk, kalmary, ośmiornica- polecam, ponieważ są łowione dosłownie za każdym rogiem!

Mięso na Zanzibarze

Podobnie jest z mięsem, ze względu na religię muzułmańską, nie uprawia się tutaj świnek, także schabowy, boczek czy wędlina, nie będą tu dostępne. Oczywiście wiele hoteli stara się sprostać wymaganiom europejskim turystom i te produkty są dostępne, ale znowu importowane i mrożone. Dlaczego o tym wspominam? Bo przy takich temperaturach, łatwo o rozmrożenia i zepsucie takich produktów. Nie dziw się więc, że po jedzeniu źle się czujesz.

Co z kurczakiem?

Kurczak jest już bardziej dostępny, ale to nie ten biegający, który zauważysz na wiosce czy plaży, te są zbyt twarde. Dla turystów są specjalne hodowle.

Owoce, warzywa i słodycze na Zanzibarze?

Jadąc przez wioskę, można zauważyć wiele stoisk z warzywami oraz owocami. Niestety nie ma tu zbyt wielkiego wyboru, którego spodziewałam się po odwiedzinach np. Tajlandii. To, co warto spróbować to awokado, jest tu ogromne i smakuje, jak nigdzie indziej! Niestety bardzo szybko się pasuje, jak inne owoce i warzywa z resztą, więc najlepiej kupować je codziennie świeże. Inne warzywa, które jedliśmy na Zanzibarze to pomidory – dosyć dobre, papryka zielona czy bakłażan – bardzo smaczne, cukinia, ogórki – bardzo wodniste. Owoce to: arbuz, liczi, ananas, mango, kokos, marakuja – smaczne i świeże, o innym smaku niż w naszym kraju.

Ważna informacja dla łasuchów – na Zanibarze nie ma czekolady! Nie znaleźliśmy jej w żadnym ze sklepów przez miesiąc. Podobnie z lodami, rzadko można je spotkać, ale nawet jeśli będą – nie polecam ich jeść. Podobnie jak z mięsem mogą być kilka razy zamrażane i rozmrażane, a jak wiemy w przypadku lodów to gorzej niż z mięsem. Można nabawić się poważnych problemów z żołądkiem, a na urlopie to nic fajnego. Dzieje się tak nie tylko ze względu na wysokie temperatury i dostawy w takich warunkach, ale dlatego, że na wyspie często zdarzają się przerwy w dostawie prądu, więc lodówka i zamrażalka nie trzyma zimna stale.

Co warto zjeść na Zanzibarze?

Jak już wspomniałam ryby, ale te wyłowione z pobliskiej okolicy oceanu, są świeże i naprawdę smaczne, nie te importowane, jak krewetki. Dla mnie tuńczyk wyglądający jak kotlet, czyli wielki kawał ryby był mistrzem.  Zestawy w każdej restauracji wyglądają podobnie: ryba do tego ryż lub frytki + mini sałatka. Jeśli jesteś w hotelu, polecam Ci chociaż raz wyjść do lokalnych restauracji i spróbować lokalnej kuchni, jest całkowicie inna, mimo prostoty, ciekawa i zaskakująca smakiem, na pewno też wielkością porcji oraz ceną.

Popularnym daniem jest sticky rice, w danych miejscach może się delikatnie różnić, ale chodzi o danie z ryżem i sosem warzywno – kokosowym, może być z dodatkiem mięsa lub ryby. Polecam – prosty, ale niepowtarzalny smak. W ogóle ryż bardzo mi smakował na wyspie, jak nigdy dotąd jadłam go często. Potrafiliśmy jeść ryż z warzywami bez żadnego sosu, warzywa były takie rozpływające się i smaczne, często gotowaliśmy taki obiad na szybko.

Ziemniaki i frytki – uwielbiam je a na Zanzibarze! Smakowały baaardzo dobrze!

Na stoiskach w wiosce ujrzysz stosy placków, wyglądających jak naleśniki, kosztują miedzy 400 a 600 szylingów za jeden. Jedliśmy je i uwielbiamy! Czasem same a innym razem posmarowane awokado, z solą i pomidorem, mniam! Z pewnością świetnie smakowałyby z czymś słodkim jak dżem czy inny sosik, ale takiego dodatku tu nie znaleźliśmy.

Zupa urojo to popularne danie Zanzibaru, chociaż nie spotykane tak często jak sticky rice. Raczej tylko na street food czy w lokalnych barach. Kosztuje około 10 000 szylingów, w smaku i wyglądzie podobna jak nasz żurek, dla mnie niekoniecznie, ale wielu turystów zajada się nią.

Co do picia? Polecany jest koktajl dawa wykonany na bazie alkoholu z trzciny cukrowej. W wiosce pośród stoisk z jedzeniem można spotkać maszynę przypominająca wielką roboczą wyciskarkę i umieszczoną w niej trzcinę, z której wypływa żółtawy napój to właśnie ten koktajl. Nie wygląda zachęcająco, ale warto spróbować. Można nabrać jej do swojej plastikowej butelki po wodzie.

W większości restauracji znajdziesz powyższe dania, ale polecam Ci spróbować również lokalne burgery czy pizzę, wygląd i smak totalnie inny.

Do posiłku lub po, obowiązkowo koktajle ze świeżyć owoców, moim ulubionym był z marakui albo limonki!

My w czasie podróży nie jedliśmy mięsa i nabiału z wyboru. W kolejnym wpisie, polecę kilka wege miejsc na wyspie, które sprawdziliśmy.

Podobał Ci się wpis?

Kliknij i oceń

Średnia ocena 0 / 5. Ilość ocen: 0

Bądź pierwszą osobą, która oceni wpis

As you found this post useful...

Będzie mi niezmiernie miło jeśli udostępnisz wpis:

Przykro mi, że post Ci się nie spodobał

Podziel się opinią dlaczego post był słaby i jak mogę go polepszyć.