Czapki z głów czy na głowę?

Lubicie? Nosicie? Ja tak, chociaż był czas kiedy nie lubiłam czapek, chuseęk a nawet kapeluszy! Nosiłam je z przymusu – w lecie by nie dostać udaru a w zimie by nie rozchorować się. Byłam grzeczną, posłuszną dziewczynką i w takich sprawach słuchałam rodziców zdając sobie sprawę z konsekwencji jaką była choroba i chyba się udawało bo nie byłam chorowitym dzieckiem. Chociaż często zastanawiałam się czy to nie kolejna ściema jak np. o Mikołaju. Teraz już wiem że nie. Moi rodzice mogą być ze mnie dumni, wyrosłam na świadome dziecko;) 
Jakie nakrycie głowy wybrać? 
Czapki to niewymagający element garderoby: nie musi pasować do figury a przy wyborze ważnymi kryteriami są dla mnie jakość wykonania, materiał (musi być ciepła i nie gryść) a także kolor (tym razem zaszalałam!) Ta, którą widzicie na zdjęciach wykonana jest z wełny – teraz niestraszne mi mrozy, posiada ciekawy kolorowy wzór i pompon w dodatku wyprodukowana jest przez polską firmę Loman. Wybrałam ją z myślą o wyjazdach w góry, ale myślę, że w mieście sprawdzi się równie wyśmienicie, rozweselając szare dni;) 
 Dzisiejszymi dodatkami sa czapka i komin Loman a pod spodem złoty naszyjnik Otien
 
Jeśli nie przekonuje Was kolor mojej czapki i wolicie klasyczne fasony, za kilka dni postaram się zrobić wpis o tym jak urozmaicić czapkę, tak by szybko się nie znudziała! 
płaszcz – house
sweter – Amo la Moda
spodnie – no name
buty – merg 
czapka i komin – Loman tutaj
naszyjnik – Otien


 WYNIKI KONKURSU!
wygrywa:
Ada zgłoś się do mnie proszę na emaila lub na FB blogowym. 
Czekam 5 dni, później losuję kolejną osobę;)
Dziękuję wszystkim biorącym udział, niedługo kolejna zabawa!